Czasami, to nawet ściana marketu mi się podoba…

Czekałem na koleżankę obok marketu i przyglądałem się jak słońce przeświecając przez chmury i gałęzie drzew upiększało jednolity kolor ściany, by za chwilę schowawszy się za chmurki uczynić ją na powrót banalną. “Baranki” na niebie przesuwały się dość szybko, więc jedyne co należało uczynić, to poczekać na odpowiedni moment i dobrze go wykorzystać. Czego i Państwu, w każdej sytuacji życzę…