Remedium na chaos w głowie

Gdy mam problem z ogarnięciem myśli, ze schierarchizowaniem tego co powinienem zrobić, a właśnie miotam się i szarpię z wieloma sprawami, z których każda wydaje się ważniejsza od drugiej i wyraźnie nie wiem od czego powinienem zacząć, bo w tym momencie cokolwiek zacznę robić to i tak mam poczucie niespełnionego obowiązku wobec innych pilnych, a zarazem ważnych spraw - to mam dwie drogi do wyboru. Jedna to - usiąść i na zimno się zastanowić - co nie jest łatwe przy narastającej irytacji - bezruch bowiem grozi eksplozją. Druga - zacząć rysować - cokolwiek z wyobraźni. Ta druga droga - o dziwo - nie wyklucza myślenia o sprawach ważnych i pilnych. Po około 10 minutach spływa na mnie pierwsze ukojenie i spokój - a myśli zaczynają się porządkować. Myślę, że natłok spraw pilnych i zarazem ważnych, przemocą zdobywa dla siebie nienależne mu miejsce w mojej głowie, spychając na bok spokój i zdrowy rozsądek, którego resztka usłużnie podaje mi do ręki piórko i życzliwym gestem podsuwa kałamarzyk z tuszem. Rysowanie jako czynność w danym momencie wiodąca, marginalizuje sprawy pilne i ważne pozwalając mi nabrać do nich dystansu, a po pewnym czasie schierarchizować je właściwie. Pod koniec rysowania mam zazwyczaj w rękach dwie rzeczy - uspokojenie, należyty dystans do problemów i pomysł na przynajmniej jedną następną czynność - oraz lepszy lub gorszy rysunek. Jako ilustrację do tego tekstu zamieszczam jedną ze starszych moich grafik komputerowych, przed którą stanęła jedna z lepiej znających mnie koleżanek i po chwili oglądania odwróciwszy się do mnie powiedziała: "Wiedziałam, że wewnątrz jesteś znacznie mniej spokojny niż zewnętrznie, ale nie sądziłam, że aż tak".

Copyright © Witold Kubicha. All Rights Reserved.